Misja Fundacji

Misją naszej fundacji jest niesienie pomocy bezdomnym psom z terenu gminy Lubiewo. Naszym celem jest także wspieranie wszelkich innych działań mających na celu ratowanie chorych, porzuconych i skrzywdzonych przez człowieka zwierząt. Działania te mają wpływać na świadomość zarówno dorosłych, jak też młodzieży i dzieci. Celem nadrzędnym bowiem jest ugruntowanie wśród ludzi przekonania o konieczności szanowania zwierząt i ich praw, a także – szerzej – szanowania świata otaczającej nas przyrody. Stąd ważne w naszej działalności są spotkania z młodzieżą i dziećmi okolicznych szkół, podczas których propagujemy konieczność pomocy skrzywdzonym zwierzętom oraz świadomość ogromnej odpowiedzialności, jaka spoczywa na osobach adoptujących psa ze schroniska.

Propagujemy także konieczność sterylizacji i kastracji psów, jako jednego z istotnych elementów walki z bezdomnością zwierząt.

Fundacja „Psi Azyl” powołana została do życia wiosną 2018 r. Jej fundatorami są wolontariusze, którzy na co dzień opiekują się bezdomnymi psami w Przytulisku w Bysławiu. Wykonują te zadania całkowicie bezpłatnie, za to z potrzeby serca, troski i pasji. Dlatego znalezienie kochającego domu dla skrzywdzonych stworzeń staje się powodem ogromnej satysfakcji i motywacją do dalszego działania.

Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli, którzy wspierają nas w tych działaniach. Wasze wsparcie daje nam ogromną siłę do dalszych działań.

Adoptuj psa

Nasze psiaki szukające opiekuna

 

Kazik

Niewielki, drobniutki koleżka. Już dość czasu spędził za kratami. Jest z nami od grudnia zeszłego roku. Kazio, mimo swojego młodego wieku ok. 5 lat, nie miał chyba łatwego życia. Podniesiony głos, gwałtowny gest powodowały, że Kazio przyjmował pozycję obronną, jakby czekał na cios. Od początku jednak widać było, jak bardzo był spragniony bliskości człowieka. Ciągle chciał się przytulać, ale jednocześnie był w ciągłej gotowości, tak na wszelki wypadek, bo nie był pewien, czego może się od tego człowieka spodziewać.
W tej chwili Kazio to inny pies. Zrobił ogromne postępy w ciągu tych paru miesięcy pobytu u nas. Jedno natomiast nie zmieniło się: wciąż jest wielkim przytulakiem, każdy moment wykorzystuje, by podstawić łebek do pogłaskania, chce się bawić, biegać za piłeczką. Kazio nauczył się pięknie chodzić na smyczy, polubił spacery, zwłaszcza momenty odpoczynku, kiedy to znowu jest okazja, by przytulić się do opiekuna. Jest bardzo kochany, a kochający dom sprawi, że Kazio wreszcie zapomni o złej przeszłości.
Szukamy dla niego spokojnego domu, bez dzieci, zwłaszcza małych, z konsekwentnym i spokojnym człowiekiem. W takim domu opiekun musi mieć czas, by przytulać, przytulać, przytulać, wyjść na spacerek, a potem znowu cierpliwie przytulać, ile się da. Cierpliwie też i konsekwentnie trzeba Kaziutkowi tłumaczyć świat i pokazać, że człowiek wcale nie musi być złem.
Kazio jest odrobaczony, zaszczepiony kompletem
i wykastrowany. Gotów, by zacząć nowe życie.

Marley

Czas, by przedstawić Marleya. Mija drugi tydzień, odkąd jest z nami, ale nikt o niego nie pyta, nie szuka. Marley jest bardzo młodym psem: może mieć od 10 miesięcy do roku. Dlaczego tak młody, piękny i łagodny pies jest bezdomny? Wydaje się, że był psem kojcowym, zna budę, od początku, gdy do nas trafił, nie miał problemu z korzystania z niej. Nikt też raczej nie chodził z nim na spacery, dopiero teraz zaczyna się uczyć i dostrzegać uroki wędrówek z człowiekiem. Jest bardzo spokojny podczas spacerów, maszeruje tuż przy nodze. Co chwila tylko wspina się na tylne łapy, by przytulić się do człowieka. Bardzo spragniony jest głaskania i przytulania, jest maksymalnie skoncentrowany na człowieku. Cieszy się, gdy przychodzi pora jego spaceru, ale jest wtedy do tego stopnia podekscytowany, że trudno zapiąć mu szelki i smycz. Nad tym trzeba popracować, przy odrobinie cierpliwości jednak Marley szybko złapie o co chodzi.
Marley jest dość dużym psem, takim w typie posokowca. Kocha ludzi starych i młodych, ciekawy świata, chętnie zaprzyjaźni się z każdym psem, i koleżanką, i koleżką. Marley to taka biała karta, którą mądry i kochający człowiek może zapełnić pięknym tekstem. Marley jest odrobaczony i zaszczepiony, czeka go jeszcze kastracja. Szukamy dla tego fajnego psiego dzieciaka kochającego, fajnego domu, ale nie kojca i budy, tylko wygodnej kanapy u boku człowieka, który pokaże Marleyowi, jak fajne może być życie. Niech nie marnuje się za kratami!

Atos

Kochani, czas przypomnieć Atosa. To nasz senior, może mieć 15 lat lub więcej. Stracił dom w bardzo przykrych okolicznościach, choć z drugiej strony jego emerytura w naszym przytulisku to chyba nie najgorsza opcja, biorąc pod uwagę fakt, że przez całe swoje poprzednie życie wisiał na łańcuchu. Atos to uosobienie mądrości i łagodności, jest zrównoważonym psem, przygląda się czasem z pobłażaniem swoim towarzyszom niedoli, gdy ci wszczynają jakąś awanturkę. Atos szybko pojął naukę chodzenia na smyczy, lubi węszyć i tarzać się w trawie. Człowiek jest dla niego odkryciem, odkąd poznał, czym jest mizianie i przytulanie. Podczas spacerów zawsze znajdzie sposobność, aby chociaż otrzeć się o nogi towarzyszącego mu człowieka.
Przybył do nas we wrześniu zeszłego roku, był w kiepskiej kondycji. Fatalny stan sierści, guz na jądrach, łysy grzbiet. Dzisiaj nie ma śladu po tym wszystkim, Atos jest już zupełnie innym psem, jest już w zupełnie innym miejscu swego życia.
Został odrobaczony, zaszczepiony i wykastrowany…i szuka domu. Wiemy, że ludzie niechętnie adoptują stare psy, ale wiemy też, że to się zdarza i to całkiem często. Atos też miał taką szansę ostatnio, jednak z powodów proceduralnych ( adopcja zagraniczna) okazało się to niemożliwe.

Dlatego wierzymy, że jest gdzieś ktoś kto pokocha naszego seniora właśnie dlatego, że jest taki, jaki jest.

 

 

25 8144 0005 2007 0075 4567 0001

Wciąż potrzebujemy Państwa pomocy, a właściwie nie my – tylko nasze psy. Każdy grosik, złotówka mają dla nas moc magiczną. Potrzebujemy Państwa pamięci o nas, bo nasze psy mogą liczyć tylko na ludzi dobrej woli, same – nie dadzą sobie rady.

Dlaczego jesteśmy?

Nigdy bym nie przypuszczała, że tak to się skończy. Parę lat temu,  pewnego dnia, pojechałam ze znajomą do psiaków w gminnym przytulisku w Bysławiu. To taka srednia wioska w Borach Tucholskich, w powiecie tucholskim. Z ciekawości? Ze współczucia? Dlaczegoś? To, co zobaczyłam przerosło mnie: małe i niskie klatki, w których koczowały psy małe i duże. Małe jeszcze znalazły trochę przestrzeni dla siebie, ale te duże – właściwie w ciągłym przykurczu, nie mówiąc o możliwości zrobienia paru kroków. Kojce rzadko sprzątane, a człowiek – rzadko widywany…